jak planuję posiłki?

Czy planowanie posiłków ma sens? Oczywiście, że tak! Chociaż uważam, że nie ma na to jednej metody. Często spotykanym rozwiązaniem jest planowanie wszystkich posiłków na cały tydzień.

Ci, którzy działają zgodnie z tą metodą potrafią pochwalić się sztuką robienia zakupów tylko raz w tygodniu! Na pewno jest to super rozwiązanie pod względem ekonomicznym i oszczędza sporo czasu.

Gdyby umiejętność planowania zakupów rozłożyć na osi to na pewno część z Was znalazłaby się na jej początku i planuje w stylu idealnym, tak jak napisałam wyżej. Część z Was pewnie byłaby na drugim końcu, bo kompletnie nie wie jak się za to zabrać i zwyczajnie tego nie robi.

Najlepiej jest wypracować własny styl planowania, ale taki z którym naprawdę czujemy się dobrze. Mój styl znalazłby się pewnie gdzieś pośrodku tej osi.

Nie znoszę sytuacji, w której w danym sklepie nie znajduję części potrzebnych produktów i muszę odwiedzić tego samego dnia kolejny sklep. Inną sprawą jest to, że nie potrafię robić zakupów raz w tygodniu, a jeszcze inną to, że w poniedziałek nie wiem na co będę miała ochotę w piątek.

Dlatego zawsze Wam powtarzam, że moje śniadaniówki czy jadłospisy mają być dla Was punktem wyjścia i inspiracją do tego co finalnie znajdzie się na talerzu. Ponadto doskonale wiem, że żyjemy w dynamicznych czasach i mimo najszczerszych chęci nie zawsze jesteśmy w stanie przygotować wszystkie posiłki, a czasami zwyczajnie mamy ochotę wyjść do dobrej knajpy i zjeść coś pysznego.

Ok, jak to rzeczywiście wygląda u mnie? Zawsze mam zaplanowane 3 posiłki na czas pracy. Najczęściej na drugie śniadanie jem jogurt z musli, na podwieczorek owoce i orzechy. Śniadanie w domu to zazwyczaj omlet częściowo przygotowany wieczorem, proste kanapki, pieczona owsianka z owocami, kasza jaglana zapiekana z jabłkami (mój Konrad ją uwielbia), a wiosną i latem zielone koktajle. Kolacje odbywają się na wielkim spontanie – królują zupy, sałatki, pieczona rybka czy naleśniki z warzywami.

Zakupy robię 3 razy w tygodniu i zawsze odwiedzam wyłącznie 1 sklep. Jeśli czegoś w nim nie ma to nie wybrzydzam i kupuję z tego co jest. Dodatkowo robię większe zakupy 2 razy w miesiącu (zawsze przez Internet) i okazjonalnie odwiedzam krakowskie targi. Listę zakupów robię w aplikacji Listonic – mam ją zawsze pod ręką i w łatwy sposób mogę edytować.

Wbrew wszelkim teoriom moje planowanie odbywa się dopiero w sklepie. Na liście zakupów mam zawsze wypisane produkty niezbędne, ale gdy przechodzę obok pięknych i świeżych pieczarek to już wiem, że następnego dnia będzie pieczarkowa i wrzucę je również do omleta na śniadanie. Ciężko mi przejść obojętnie obok świeżego groszku cukrowego, czy dojrzałego awokado. Ta zasada działa w dwie strony. Jeśli widzę wielkie buraki po pół kilo każdy (na pewno są pastewne! :)) to rezygnuję z hummusu buraczkowego. Jeśli nie ma bakłażana, na którego miałam ochotę to kupuję to co się do mnie w danym momencie uśmiecha 🙂

W domu rozkładam wszystkie zakupy, planuję co z nich zrobię i jeśli to możliwe od razu zabieram się do pracy. Zazwyczaj jest to moja baza do wykonania docelowych dań.

planowanie posiłków

Co pojawiło się u mnie w tym tygodniu?

Chlebek bananowy – jest świetny sam lub z dodatkami. Można go zjeść na zimno, ale jest równie pyszny jako tosty. Wykonanie jest bardzo proste. Potrzebujesz:

5 dojrzałych bananów

3 jajka

3/4 szklanki mąki (używam gryczanej ale może być pszenna)

1/3 szklanki oleju

2 PŁASKIE łyżeczki sody

Składniki dokładnie blenduję, mąkę z sodą przesiewam do masy. Całość przelewam do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiam do pieca nagrzanego na 180 stopni na 45 minut.

Orzeszki w czekoladzie – to ostatnio hit w moim domu. Najbardziej lubię orzechy włoskie w gorzkiej czekoladzie, a Konrad jakiekolwiek byleby w białej 🙂 Orzechy nabijam na patyczki do szaszłyków, czekoladę rozpuszczam w kąpieli wodnej. Po obtoczeniu orzechów w czekoladzie zostawiam je do wyschnięcia (najlepiej na całą noc) w wysokiej szklance.

Prosty sos pomidorowo – warzywny. Uwielbiam go! Ten sos jest efektem ubocznym pomidorówki. Gdy zupa jest już gotowa, a włoszczyzna miękka biorę trochę warzyw, chochlę zupy, pół butelki passaty pomidorowej, ząbek czosnku i szczyptę oregano. Całość miksuję na gładki sos, jeśli jest za rzadki dodaję warzyw z zupy, jeśli za gesty – passatę lub zupę. Zagotowuję w rondelku, przekładam do słoika i gotowe. Ten sos ratuje mi życie gdy totalnie nie chce mi się gotować.

Sos tahini z kurkumą – łyżka tego cudownego sosu wzbogaci każde najprostsze danie. Wystarczy zmieszać ze sobą kubeczek jogurtu, łyżeczkę pasty tahini, 1/3 łyżeczki kurkumy, sok z cytryny i sól. Możesz dodać ząbek rozgniecionego czosnku i ulubione zioła.

Mam też w domu przynajmniej jeden słoik ulubionych pikli, ugotowane warzywa, pokrojone warzywa surowe oraz przynajmniej jeden pojemnik z ugotowaną kaszą.

Tym razem zrobiłam groszek cukrowy, smażone plasterki bakłażana, poszatkowaną kapustę i kaszę gryczaną.Tak przygotowana baza pozwala mi komponować różne posiłki przez 3 dni.

Pewnie mój styl nie będzie pasował każdej z Was. Warto jednak wypracować własny, skrojony pod Twój tryb życia, umiejętności kulinarne i czas jaki rzeczywiście możesz/chcesz spędzić w kuchni. Ciekawa jestem, w którym miejscu na mojej osi znalazłoby się Twoje planowanie 🙂

  • Podoba mi się ten styl: miks planowania z elastycznym podejściem. To jest mi chyba najbliższe, bo planowanie na cały tydzień trochę mnie zniechęca. Lubię mieć jakiś wybór, bo jak piszesz, skąd na Boga mam wiedzieć w poniedziałek, co będę chciała jeść w sobotę. Lubię mieć zamrożony bulion, zamrożone piersi, passatę, makarony, suszone pomidory, fetę, kasze, warzywa mrożone zimą (thx za polecenie Bonduelle), a latem świeże i zawsze coś z tego wyjdzie 🙂

  • Edyta Wojniłowicz

    Przybieram się od jakiegoś czasu do planowania chociaż części posiłków w tygodniu. Dzięki za ten post 😉